Middle Earth Playlist

niedziela, 23 marca 2014

"Gdy koszmary stają się rzeczywistością..."

Rozdział 7-Strażniczka Tauriel i postanowienie.
Gdy Legolas i Azul pożegnali się każdy poszedł w inną stronę;On do namiotu dla chorych,a ona do swojego,w którym „mieszkała’’z Tauriel.Azul zaczęła się skradać tak żeby nie obudzić siostry:
-Gdzie byłaś tak długo?-spytała Tauriel,na co Azul podskoczyła ze strachu.Tauriel zauważyła,że jej siostra nie wraca jeszcze dłużej niż zwykle więc nie wróciła do snu tylko na nią czekała.Azul zaczęła się tłumaczyć:
-Byłam na-na spacerze jak zwykle.-wydukała cicho.Sądząc po minie Tauriel nie uwierzyła jej:
-Naprawdę?Bo ja bym dała głowę i prawą rękę,że byłaś na spacerze,ale z kimś.-powiedziała-Mów prawdę!
-Jestem starsza i nie będę ci się tłumaczyć!-krzyknęła Azul i po chwili się uspokoiła-Poza tym to moja sprawa czy była z kimś na spacerze czy nie.A jeśli chcesz koniecznie wiedzieć to sama.-dodała i przeszła przez namiot po czym usiadła na łóżku
-Niech ci będzie.-rzekła siostra choć wiedziała,że nie była sama-Pójdę zobaczyć jak się czuję Legolas i czy się wyspał,a ty odpocznij.-dodała z troską i odeszła
-Do zobaczenia!-rzuciła jej na pożegnanie Azul.Położyła się na łóżku i od razu pomyśla co czeka Legolasa jak tylko przyjdzie do niego Tauriel i trochę mu współczuła i trochę w głębi duszy się śmiała myśląc jaką minę będzie miał jak jej siostra zacznie go przesłuchiwać.Przewróciła się na prawy bok i na stoliku obok łóżka zauważyła naszyjnik.Ten naszyjnik miała przy sobie gdy Thranduil wziął ją od jej ojca gdy tamten umierał.Przynajmniej tyle wiedziała.Wzięła go w ręce i spojrzała na klejnot,który był wprawiony w naszyjnik.Wiedziała o nim też,że wcześniej nosiła go jej matka i nic więcej.Azul nie mogła pojąć czemu Thranduil nie chcę jej powiedzieć nic więcej o naszyjniku,jej ojcu i matce.Matka jej bowiem żyła,ale Azul nic o niej nie wiedziała.Tym razem elfka podjęła decyzję;spyta się jeszcze raz Thranduila lub spyta się Legolasa czy coś wie o jej rodzinie.







wtorek, 11 marca 2014

"Gdy koszmary staja się rzeczywistością..."

Rozdział 6-Spacer.
Jednak wyszedł.Postanowił pójść za Azul i zobaczyć gdzie wychodzi o tak późnej porze.Legolas pomimo złego stanu wyszedł z namiotu i poszedł za Azul.Znalazł ją nad rzeką.Siedziała na brzegu i moczyła stopy w strumieniu.Blask księżyca oświetlał jej rysy twarzy i ukazywał w pełni jej urodę.Gdy elf chciał podejść bliżej zagapił się i nadepnął na gałąź,która swoim trzaskiem obudziła Azul z transu.Elfka od razu chwyciła łuk i wycelowała go w ciemność oraz spytała:
-Kto tam?
Legolas stał chwilę w ukryciu,ale w końcu wyszedł z cienia:
-Co tutaj robisz?!-krzyknęła teraz wytrącona z równowagi elfka-Powinieneś leżeć w łóżku i odpoczywać!-rzuciła łuk na ziemię,podbiegła do niego i zaczęła sprawdzać czy gdzieś nie krwawi
-Spokojnie Azul!Wszystko jest dobrze.-rzekł do niej Legolas uśmiechając się.Azul zawstydzona i lekko zarumieniona odeszła dwa kroki od niego:
-Przepraszam.Już tak mam,ale co ty tu robisz?-powiedziała wciąż na niego nie patrząc
-Mógłbym cię spytać o to samo.-odparł elf wciąż się miło do niej uśmiechając-Ja wiem co tu robię.Co robi w lesie o późnej porze piękna,młoda i mądra elfka?To jest dobre pytanie.-dodał i uśmiechnął się jeszcze bardziej.Teraz oboje stali przy brzegu rzeki.Teraz jego twarz oświetlał księżyc i podkreślał rysy jego twarzy.Azul spojrzała mu w oczy:
-Piękna?Młoda?Mądra?O kim mówisz?-zdziwiła się
-O tobie.-powiedział Legolas.Azul zarumieniła się jeszcze bardziej.Nagle zaczęła drżeć:
-Proszę.Tobie przyda się bardziej.-rzekł ponownie elf zdejmując i dając jej swój płaszcz
-Dziękuję.Nie tylko za płaszcz.-powiedziała szeptem.Spojrzeli sobie ponownie w oczy.Azul zauważyła w nich coś tajemniczego,coś co sprawiało,ze niemogła przestać na nie patrzeć.Legolas także zauważył to,ale w jej pięknych błękitnych oczach.Nagle elf spytał:
-Skoro to już jesteśmy to może chcesz się przejść?
-Taki spacer tak?-spytała cicho.Była urzeczona jego głosem:
-Tak.-odpowiedział i poszli wzdłuż rzeki-Czemu się tak zdziwiłaś gdy powiedziałem o tobie piękna,młoda i mądra?-zaczął nagle elf
-Bo nie posiadam żadnej z tych cech.-powiedział z powagą Azul
-Jesteś piękna tylko tego nie widzisz.Jesteś mądra,ale tego nie chcesz widzieć.-odparł-A co do wieku to ile ty masz właściwie lat?
-Mam dwa tysiące dziewięćset trzydzieści jeden lat.-powiedziała po czym dodała-Ale ja jestem stara.-roześmiała się
-Ja ma tyle samo lat,a po tobie tego nie widać.-odpowiedział Legolas i też się roześmiał.Szli jeszcze chwilę wzdłuż rzeki rozmawiając na różne tematy.Mówili o łukach i strzałach,lasach i dolinach oraz gwiazdach.Nagle elf coś sobie przypomniał:
-Nie jesteś już na mnie zła?-spytał Azul
-Oczywiście,że jestem.-powiedziała z powagą-Ale widzę,że na ciebie nie ma siły.-tutaj się uśmiechnęła.Miała bardzo ładny uśmiech,który podobał się Legolasowi:
-Szkoda.No chyba czas wracać.Już świta.-powiedział spoglądając na wschodzące słońce
-Masz rację,ale ja lubię wschody i zachody słońca,są piękne.Chcę jeszcze zostać.-odpowiedziała

-Ja także je lubię.Zostańmy więc.-odparł i usiedli w trawie patrząc na słońce,które wstawało nad horyzontem.W końcu gdy pokazało się całe,wstali i poszli czym prędzej do namiotu by Tauriel o niczym nie wiedziała,a podczas tej drogi już nic nie mówili.



W tym rozdziale chcę podziękować mojej koleżance Weronice :D Dziękuję jej za to,że pomogła mi z tym rozdziałem i że dzięki jej  kreatywnym pomysłom dostałam wenę ;) :3 

piątek, 7 marca 2014

"Gdy koszmary stają się rzeczywistością..."

Rozdział 5-Azul.
Elf obudził się,ale nie otwierał oczu.Nie chciał wiedzieć co go czeka gdy tylko je otworzy i chciał tylko leżeć i myśleć co dalej z nim będzie.Wtem usłyszał słodki, melodyjny,dziewczęcy głos:
-I mogłabyś jeszcze przynieść trochę mięty i malwy!
-Jasne,ale po co?-powiedziała inna osoba.Rozpoznał w tym drugim glos Tauriel:
-Bo malwa sprawia,ze rany goją się szybciej.-odpowiedział głos,który odezwał się pierwszy-Mięta natomiast dodaję lepszego smaku,a chcę żeby mu smakowało jak się obudzi
-Rozumiem.-odparła Tauriel z lekkim śmiechem w głosie.Nastąpiła chwila ciszy.Nie było słychać nic oprócz cichego stukania w kącie pomieszczenia,w którym był.Legolas otworzył powoli oczy.Zaczął rozglądać po owym pomieszczeniu,które okazało się namiotem,w którym leczona Strażników Mrocznej Puszczy.Rozpoznał go pomimo,że nigdy nie był w środku.Namiot wydawał się jeszcze większy niż od zewnątrz.Pod jedną ze ścian stały półki zapełnione księgami i dziwnymi ziołami oraz miksturami.W lewym kącie przy drzwiach stał stolik na którym leżała otwarta książka i kilka butelek z różnymi płynami.Przy właśnie tym stoliku stała elfka,którą pierwszą po przebudzeniu usłyszał elf.Była wysoka,smukła i drobna.Jej blond falowane włosy opadały jej prawie do pięt.Na głowie miała skromy wianuszek z liści,a na twarzy uśmiech.Twarz miała ani chudą,ani grubą i nie miala żadnych oznak starości jak u każdego elfa,Oczy miała błękitne jak przezroczyste niebo i promienną cerę.Śpiewała jakąś pieśń pod nosem,ale Legolas usłyszał i rozpoznał fragment:
-A Elbereth Gilthoniel,
Silvren penna miriel,
O menel aglar elenath!
Gilthoniel,A!Elbereth!
Pomimo iż Legolas słyszał jak śpiewają elfy był zaskoczony czystością jej głosu,tym,że był taki melodyjny i dźwięczny.Elfka zdawała się nie zauważyć,że on się zbudził.Gdy tak patrzał na tą cudowną istotę weszła Tauriel z ziołami w sakiewce i na rękach:
-Proszę.-rzekła kładąc zioła na stole
-Dziękuję ci Tauriel.-odpowiedziała blondowłosa elfka-W samą porę bo Książęca Mość się właśnie obudził.-dodała i spojrzała łagodnie na Legolasa,który spojrzał jej w tym momencie w oczy.Było w nich coś urzekającego,ale zarazem uspokajającego:
-Witaj Legolasie.-powiedziała Tauriel
-Witaj Tauriel.-odparł Legolas,ale wciąż patrzał na drugą elfkę
-Oh!Zapomniałam was sobie przedstawić.-rzekła nagle rudowłosa elfka na co ta druga spojrzała na Legolasa-Legolasie to jest Azul,moja siostra.Azul to Legolas,Książe Mrocznej Puszczy.-Azul lekko ukłoniła się Legolasowi i wróciła do zajęć
-Twoja siostra?-spytał elf zaskoczony
-Przybrana mówiąc ściślej.-powiedziała Azul.Nastała niezręczna cisza,którą przerwała Tauriel:
-Zostawię was samych bo Azul musi zmienić ci opatrunek,a poza tym na pewno zgłodniałeś
-Tak,tak.-odpowiedział Legolas i nagle zorientował się,że górna część jego garderoby gdzieś znikła-Gdzie moje odzienie?
-To chyba zrozumiałe,że moja siostra musiała jakoś cię opatrzyć.-powiedziała Tauriel i zaczęła się lekko śmiać
-…a to trudne gdy trzeba to zrobić gdy osoba ranna jest ubrana.-dokończyła za nią siostra teraz także się śmiać.Podeszła do Legolasa z miską i rzekła:
-Wypij to zmorzy głód i poczujesz się lepiej.-książe posłuchał i wypil zawartość miski.To była dobra zupa i musiał przyznać,że lepszej nie jadł.Miała też racja pod względem jego samopoczucia;czuł się o wiele lepiej!Chciał coś jeszcze powiedzieć w zemście do Tauriel,ale jej już nie było:
-Nie ruszaj się.Muszę cię jakoś dobrze usadowić by zmienić opatrunki.-ciągneła Azul.Legolas chciał się dowiedzieć więcej:
-Mogłabyś odpowiedzieć mi na kilka pytań?
-Oczywiście.-powiedziała Azul odwiązując mu stare opatrunki i powoli zabierając się do zakładania nowych-Noe szybko się goją
-A więc.Jak długo tu jestem?-spytał i spojrzał na swoje rany.Rzeczywiście były prawie niewidoczne
-Pięć dni.-odpowiedziała elfka
-Jak to się stało,że żyję i że moje rany tak szybko się goją?-zadał kolejne pytanie
-Ja i Tauriel pomogłyśmy reszcie gdy straciłeś przytomność.-mówiła delikatnym
Głosem-A co do szybkiego gojenie się ran to jest moja tajemnica
-Rozumiem.Mam jeszcze tylko jedno pytanie.-rzekł Legolas spokojnie spoglądając na jej ręce delikatnie opatrujące jego ramię-Czemu właściwie zemdlałem?
-Orkowie zakradli się od tyłu i postrzelili cię zatrutymi strzałami.-powiedział teraz już nie tak bardzo delikatnycm głosem,ale bardziej zdesperowanym-Tauriel też by to spotkału gdyby nie to,że nie umiem usiedzieć w miejscu gdy coś się dzieję.Śmieszne prawda?
-Tak,śmieszne.Zanim straciłem przytomność zauważyłem,ze dobrze walczysz.-powiedział Legolas i ich oczy nagle się spotkały

-Naprawdę?-spytała elfka rumieniąc się-Ja tak nie sądzę więc wciąż ćwiczę.-dodała.Nie odzywali się do siebie już do końca dnia jednak nim Legolas zasnał zauważył,że Azul wymyka się z namiotu na spacer.Po tym miłym dniu spędzonym z Azul musiał przyznać,że jednak nie jest tak strasznie w tym namiocie i że nie ma zamiaru szybko się z niego ruszać.

czwartek, 6 marca 2014

"Gdy koszmary stają się rzeczywistością..."

Rozdział 4-Bliżej prawdy.
Legolas był gotowey do misji.Wiedział też,że to może być jedyna okazja by poznać tajemnice ukrywane przez ojca:
-Legolasie!Legolasie mogę wejść?-był to głos Tauriel-Naczelniczki Straży Mrocznej Puszczy i takiej jakby przyjaciółki Legolasa
-Wejdź.-odpowiedział elf.Weszła.Tauriel miała tylko sześćset lat,miała długie,proste i rude włosy.Raczej rzadko się uśmiechała:
-Masz być zaraz pod bramą.Twój ojciec kazał mi przypomnieć.-powiedziała patrząc na Legolasa
-Oczywiście,zaraz będę.-powiedział dość chłodno na wzmiankę o ojcu-Przekaż mojemu ojcu,że chcę z nim porozmawiać za nim wyruszymy dobrze Tauriel?-dodał
-Oczywiście.-odrzekła elfka i wyszła.Legolas został sam ze swoimi myślami.Potem poszedł pod bramę i zastał tam ojca.Stał dumnie i teraz gdy stanęli przed sobą widać było,że są bardzo podobni,ale nie w posturze:
-Chciałeś ze mną porozmawiać prawda Legolasie?-rzekł ojciec tym samym bezbarwnym tonem co zawsze
-Tak!-odpowiedział młodszy elf i powiedział ojcu wszystko co chciał,a potem wyruszyli w drogę.Gdy zaczęło się ściemniać Tauriel podjechała na koniu do Legolasa:
-Zaraz musimy postawić obóz.Niedługo nadejdzie noc.-oznajmiła patrząc w niebo
-Racja.-odparł elf do towarzyszki.Gdy tylko to oznajmili wszycy stanęli,zeszli z koni i zaczęli rozkładać obóz.To nie był dla nich najlepszy dzień:przebyli mniej staj niż chcieli po napotkali jakieś krzaki i większość straży dostała uporczywej wysypki.Pod wieczór gdy obóz był już gotowy niektórzy z poszkodowanych wychodzili z dość dużego,prowizorycznego namiotu.Legolas na szczęście nigdy nie miał zaszczytu tam trafić.Dlaczego?Bo tam trafiali ci co potrzebowali pomocy ze strony osoby znającej się na różnych schorzeniach,truciznach i innych takich rzeczach.Stał on na obozowisku za każdym razem i Legolas zawsze go widział,ale nigdy nie kwapił się być zajrzeć do środka.Gdy tak patrzał na namiot i myślał czy pójść do niego zajrzeć usłyszał:
-Orkowie!Orkowie nadchodzą z północy!-był to jeden ze strażników i był zdyszany co świadczyło o tym,że biegł cała drogę by wszystkim do ogłosić

-Alarm!-ryknęła Tauriel i ci co zdążyli zasnąć obudzili się,zabrali z ziemie swoje łuki i kołczany,miecze i sztylety i popędzili w kierunku północnym.Kilkoro elfów już walczyło z stawiającymi opór orkami.Legolas wyciągnął łuk.W ostatniej chwili trafił jednego orka,który podchodził od tyłu do jednego z elfów,po czym jednym zwinnym susem wskoczył na pobliskie drzewo skąd miał lepszy punkt do strzelania.Zauważył,że Tauriel wbiega głębiej do lasu więc pobiegł za nią.Gdy dotarł tam gdzie ona,Tauriel właśnie walczyła dość dużą grupą orków i więcej się zbliżało.Gdy on walczył poczuł,że coś wbija mu się w plecy,a raczej pełno czegoś.Upadł na glebę i obraz przed jego oczami rozmazywał się.Przez zamazany obraz zauważył jak Tauriel z pomocą przybiegła inna elfka i do tego wygladała jak ta z jego koszmaru!Wyciągnęła dwa sztylety i rozpłatywała orków z dziecinną łatwością.Legolas nic więcej nie zobaczył prócz zamazanych sylwetek Tauriel i drugiej elfki,po czym z bólem w całym ciele stracił przytomność.